ZAKOCHANA W GOZO

22 października, dzień ostatniego naszego wyjazdu i ostatni dzień pobytu na Gozo. Ciężko mi się pakować i opuszczać tą wspaniałą wyspę. Czuję, że to kolejne miejsce (po Szkocji), do którego zapałałam miłością. Choć to miłość od trzeciego wejrzenia, to chyba miłość po grobową deskę :).

 

Październikowy wyjazd był wspaniały. Relaks, odpoczynek, nieśpieszne zwiedzanie, wspaniała grupa (ale ja mam to szczęście, że zawsze grupy są cudowne) i pyszne jedzenie. Do tego słońce, ciepłe morze, niezwykła historia tego kraju, lokalni mieszkańcy, niezwykła architektura, wspaniała natura. Nie potrafię napisać czegoś co by mi się nie podobało. Nawet nie przyjeżdżające na czas, ba! w ogóle nie przyjeżdżające, od czasu do czasu autobusy komunikacji miejskiej traktuję jako tutejszy folklor.

Pierwszy raz polecieliśmy z grupą na Gozo w 2016 roku. To był wyjazd – rekonesans. Z grupą klientów – ale tak na prawdę naszych bardzo dobrych znajomych, polecieliśmy żeby poznać nową wyspę. Ja byłam trochę zestresowana, bo musiałam poznać zwyczaje, obyczaje, a jednocześnie tak poprowadzić wyjazd żeby wszyscy byli zadowoleni (grupa oczywiście wiedziała, że jedziemy na rekonesans). Wyjazd był bardzo udany, delektowaliśmy się urokami maltańskich wysp. Zachwycaliśmy się nowym miejscem. Choć przyznam, że denerwowałam się czy to dobrze, że mieszkamy w farmhouse – nie hotelu, że jeździmy komunikacją miejską – nie wynajętym busem, że częściowo sama gotuję dla grupy z lokalnych produktów – nie codziennie jeździmy do restauracji, że zwiedzamy nieśpiesznie – nie „zaliczamy” kolejne atrakcje. To były moje obawy, stresy, które dla kameralnej grupy, która ze mną pojechała okazały się niesamowitą atrakcją, której nie doświadczyliby, gdybym zdecydowała się na standardowy wyjazd typu: All inclusive z masowym biurem.

Przyznam nieskromnie, że mój wyjazd jest jeszcze bardziej jest luksusowym wyjazdem, bo mój luksus to: brak tłumów, lokalne jedzenie, mała grupa, zakwaterowanie w klimatycznym domu, czas na wypoczynek, integracja z lokalnymi w sklepie, na ulicy, na przystanku, podczas lokalnego świętowania (w którym mieliśmy okazję uczestniczyć). Podczas październikowego wyjazdu, kiedy grupa sama poszła poznawać okolice, zagubili się, nawiązali „znajomość” z mieszkańcem, który pomógł im odnaleźć nasz dom, doświadczyli niesamowitych przeżyć. Ta krótka przygoda wzbudziła wiele emocji i o to właśnie chodzi. Żeby doświadczać tego co lokalne. Dlatego ja nie chcę hoteli, turystycznych miejsc, przywożenia i odwożenia busami (o ile można korzystać z komunikacji, bo nie zawsze się to udaje), jedzenia, które nie ma nic wspólnego z lokalną kuchnią.  Wolę skromniej, nie z przepychem, ale prawdziwiej.

Takie warunki stwarza mi Gozo.

Podczas wrześniowego i październikowego wyjazdu poznałam mieszkańców, którzy chętnie pomagali mi w organizacji wyjazdu: a to przyjechali busem kiedy nie przyjechał miejski autobus, upiekli tort na pierwsze urodziny mojej córeczki, przygotowali pyszne, łososiowe ravioli na naszą kolację, przywieźli lokalną kiełbasę czy królika, pomogli przynieść zakupy prosto pod drzwi. Kiedy czegoś potrzebowałam, szłam do sklepu i pytałam czy ktoś może nam pomóc, coś dla nas zrobić. Nigdy nie było problemu. Byłam zachwycona tą atmosferą, łatwością w nawiązywaniu kontaktów i chęcią niesienia pomocy.

Grupy były zadowolone, że mogą uczestniczyć w takim życiu. To jest dopiero luksus. Ty też tak myślisz?

Po  powrocie z ostatniego wyjazdu, kiedy to zazwyczaj jestem zmęczona i chcę tylko odpoczynku, tym razem wróciłam tak bardzo wypoczęta, naładowana pozytywną energią, że od razu zaczęłam działać.!

Zdecydowałam, że Gozo i Malta to będzie hit sezonu 2018!

I tak pojawiły się nowe pomysły i nowe współprace, które „przyszły” same. Bez nacisku, bez napięcia.

Co dla Was przygotowujemy?:

Wynajęłam kilka domów na cały październik 2018 roku.

Czeka nas 6 niezwykłych propozycji:

Joga na Gozo (2 terminy) – fantastyczny pomysł i oferta Beaty z Yoga Body Life – przyznam, że sama chciałabym być uczestniczką tego wyjazdu.

Maltańskie smaki – testujemy, degustujemy, zapraszamy lokalsów żeby pokazali nam jak gotują, zwiedzamy

Kobieca wyprawa – relaks, zwiedzanie, kobiece kręgi na plaży, przy zachodzie słońca, w niezwykłych miejscach.

Obóz językowy dla młodzieży – wszystko w języku angielskim. Pamiętaj, że język angielski jest obok maltańskiego językiem urzędowym na Gozo. Ten wyjazd w głównej mierze dedykowany jest uczestnikom kursów językowych w szkole Helen Doron w Olkuszu.

Foto wyprawa – przyznam, że tutaj niewiele będę pisała, na Gozo może fotografować i cały rok i czasu będzie za mało!!!

Zapraszam, polecam, zachęcam i gwarantuję, że będą to niezwykłe wyprawy!

 

Zachęcam również do samodzielnej podróży na Gozo i Maltę jeśli nie lubisz zorganizowanych wyjazdów. Być może uda mi się napisać dla Ciebie praktyczny poradnik – nie obiecuję, ale postaram się!

Dlaczego namawiam Cię na wyprawę na Gozo?

  • doskonałe miejsce na relaks, odpoczynek, regenerację
  • z dala od turystycznego zgiełku (oczywiście na Gozo przyjeżdżają turyście zwłaszcza do tych najbardziej atrakcyjnych miejsc, ale często  przyjeżdżają na jeden dzień z Malty i później znikają, trzeba też pamiętać, by nie jechać w tych najbardziej turystycznych miesiącach, poza sezonem Maj, Październik pogoda jest super, a turystów zdecydowanie mniej);
  • wspaniała historia, architektura, zabytki – długa i burzliwa historia Malty sięgająca 4000 lat p.n.e.;
  • wielokulturowość – Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie, Arabowie, Sycylijczycy, Zakon Maltański, Francuzi, Brytyjczycy którzy mieli wyspy maltańskie w swoim władaniu pozostawili po sobie mnóstwo wspaniałości, które widoczne są między innymi w kulturze, języku i architekturze;

 

  • wspaniała kuchnia maltańska – niezwykłe smaki i aromaty. Lekko słonawe wina, popularny fenek (królik), przepyszne ravioli, likiery z opuncji, marmolady z opuncji, melonów czy pomarańczy, konserva (pomidorowa pasta), bragioli (zrazy wołowe), napój Kinnie, piwo Cisk, Aljotta (zupa rybna), świeże ryby i owoce morza, to początek kulinarnej maltańskiej uczty;
  • maltańskie, niezwykłe rękodzieło – szkło maltańskie, ceramika, ręcznie wytwarzana biżuteria czy koronki i tkaniny należą do miejscowych specjalności;
  • idealne miejsce do nurkowania – choć sama niestety nie miałam okazji jednak uczestnicy październikowego wyjazdu byli nim zachwyceni. Gozo i Malta  to jedno z najlepszych miejsc do nurkowania w basenie Morza Śródziemnego. Następnym razem to obowiązkowy punkt programu!
  • cudowne krajobrazy – niezwykłe zatoki, lazurowe laguny, groty, wysokie klify, jaskinie to tylko część maltańskiego krajobrazu;
  • wspaniała pogoda – od wczesnej wiosny aż po  początek zimy panuję bardzo przyjemna temperatura, mało opadów i mnóstwo słońca;

  • wyspa małych rozmiarów – Gozo ma nieco ponad 7 km szerokości i 14 km długości, wszystko czego chcemy jest w zasięgu ręki. Dlatego nie potrzeba się śpieszyć żeby zobaczyć atrakcje jakie ma do zaoferowania, a pomimo swoich małych rozmiarów jest ich sporo.

Mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam Cię do podróży na Gozo.

Pozdrawiam

Justyna

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *